Niraziel napisa艂(a):
Magia, ech... z tym dziadostwem mam najwi臋cej problem贸w, je艣li chodzi o moj膮 ksi膮偶k臋 (jest jeszcze d艂uuuuga lista innych problem贸w, g艂贸wnie logicznych [czyli z gatunku tych typu:"czemu ten jad膮c na koniu dogoni艂 tego, kt贸ry lecia艂 na smoku"- chyba wszyscy wiedz膮 sk膮d ten przyk艂ad?]).
W tym momencie system wygl膮da nast臋puj膮co. Mamy zakl臋cie nazwijmy je "x" i bohatera, kt贸rego nazywa膰 b臋d臋 "y", a wi臋c zakl臋cie x y zna na poziomie 1, 偶eby rzuci膰 zakl臋cie na poziomie pierwszym musi on wym贸wi膰 ca艂膮 formu艂臋 zakl臋cia np. "艣cie偶ka zniszczenia, 偶ywio艂 ognia, ogniste zioni臋cie"(zakl臋cie przyk艂adowe, kt贸re raczej nie znajdzie si臋 w ksi膮偶ce). Je艣li zna je na drugim poziomie wystarczy, 偶e rzeknie: "Vedia vi flaraello"(j臋zyk magiczny, ale to zakl臋cie si臋 w nim nie znadjduje, wi臋c to zn贸w przyk艂ad). Ostatni poziom, trzeci jest oczywi艣cie najlepszy, bo je艣li y zna to zakl臋cie na trzecim poziomie nie musi nic gada膰 wystarczy, 偶e zechce rzuci膰 to zakl臋cie i wszystko ustali w my艣lach. System ten przez moje zawi艂e t艂umaczenie mo偶e wydawa膰 si臋 trudny, ale naprawd臋 jest bardzo prosty. Nast臋pna kwestia, to co okropnie irytowa艂o mnie w "Eragonie", je艣li chce si臋 u偶y膰 jakiego艣 zakl臋cia to trzeba u偶y膰 do tego takiej samej energii jak w przypadku, gdyby艣my pr贸bowali tego dokona膰 bez magii (naturalnie zasada ta nie ma pokrycia w rzeczywisto艣ci, ale to inna sprawa, 偶e Paolini nagina prawa wymy艣lone przez siebie kiedy mu si臋 podoba). Co mnie w tym denerwuje? Przez te g艂upot臋 Era艣 ma wyb贸r, albo naparza mieczem, albo strzela "fajerbolami". Jedna akcja musi oznacza膰 wykluczenie drugiej. Ja sobie wymy艣li艂em (to przecie偶 fantasy), 偶e istnieje energia, kt贸rej my nie wyczuwamy, ale dla ludzi/elf贸w/innych bej贸w jest ona tak naturalna jak dla nas poczucie ile mamy si艂y (ba wyczuwaj膮 to nawet dok艂adniej!) ot贸偶 ta energia jest potrzebna do rzucania zakl臋膰, chod藕 niekt贸re zakl臋cia wymagaj膮 u偶ycia r贸wnie偶 si艂 witalnych! Do rozwa偶enia jest sprawa, czy po wyczerpaniu zapas贸w "energii mistycznej" (to nazwa robocza) powinno m贸c korzysta膰 si臋 z w艂asnych si艂 czy nie? Acha, gwoli wyja艣nienia wszystko to jest systemem roboczym, kt贸ry w ka偶dym momencie mo偶e zosta膰 kompletnie zmieniony. Oczywi艣cie jestem otwarty na wszelkie porady i sugestie. W tym momencie najbardziej rozwa偶am wykasowanie "艣cie偶ek", poniewa偶 niekt贸re zakl臋cia ci臋偶ko przypasowa膰. Wtedy na pierwszym poziomie by艂oby tak: "艣cie偶ka ognia, wielka kula ognia" czy co艣 takiego. Acha, je艣li chce si臋 mie膰 zakl臋cie na wy偶szym poziomie trzeba go du偶o u偶ywa膰, ale do wej艣cia na 2 poziom potrzebne te偶 jest poznanie s艂owa w j臋zyku magii. Poza tym moje przedstawienie tego tutaj jest nieco uproszczone, poniewa偶 i tak zaj臋艂o kup臋 miejsca (nie wspomnia艂em o np. zakl臋ciach przeznaczenia, [kt贸re gro藕niejsze s膮 nazw膮 ni偶 w rzeczywisto艣ci] ale tak偶e o czarnej magii, o kt贸rej pisa艂em chyba w temacie o death bringerze, jednak偶e tam te偶 opis by艂 uproszczony).
Dobra, trzeba te g艂upoty rozja艣ni膰, bo jak tak teraz to czytam, to przestaj臋 si臋 dziwi膰, 偶e Ric mnie nie zrozumia艂.
Generalnie, poniewa偶 pisz臋 teraz inn膮 powie艣膰, w innym 艣wiecie, z innymi bohaterami i innym systemem "magii" (przy nazywaniu tego paranormalnego sposobu wp艂ywania na rzeczywisto艣膰 d艂ugo broni艂em si臋 przed u偶ywaniem tego typu poj臋膰 i nadal u偶ywam tylko i wy艂膮cznie s艂owa "zakl臋cia" z braku innej, lepszej nazwy) musia艂bym opisa膰 dwa systemy magiczne, jako 偶e nie chc臋 na chwil臋 obecn膮 zdradza膰 nic z mojej nowej powie艣ci(kt贸ra coraz bardziej nabiera kszta艂t贸w, tylko w dwa ostatnie dni napisa艂em 12 stron, a dzisiaj jeszcze chyba co艣 napisz臋, mo偶e nawet zako艅cz臋 jeden w膮tek, kt贸ry ci膮gnie si臋 ju偶 jakie艣 czterdzie艣ci stron), opisz臋 magi臋, kt贸r膮 nieudolnie na艣wietla艂em w tamtym po艣cie.
Potencja艂 magiczny maga okre艣lany jest przez ilo艣膰 jego zakl臋膰 przeznaczenia. Zakl臋cia przeznaczenia, to te zakl臋cia, kt贸re mag potrafi rzuci膰 sam z siebie. Ponadto taki mag mo偶e opanowa膰 swoje zakl臋cia przeznaczenia w stopniu znacznie wykraczaj膮cym poza mo偶liwo艣ci zwyk艂ego cz艂owieka. Drug膮 rzecz膮, kt贸ra r贸wnie偶 w pewnym sensie okre艣la potencja艂 czarodzieja jest jego zapas mistycznej energii. Pocz膮tkowo jest on zale偶ny od ilo艣ci zakl臋膰 przeznaczenia, kt贸rymi dysponuje mag. Mo偶e jednak by膰 zwi臋kszany poprzez 膰wiczenia i wraz z poszerzaniem si臋 arsena艂u czarownika. Tak wi臋c mag dysponuj膮cy jednym zakl臋ciem przeznaczenia b臋dzie mia艂 wi臋ksze zapasy mistycznej energii ni偶 dzieciak dysponuj膮cy trzema zakl臋ciami przeznaczenia, ale b臋d膮cy dopiero na pocz膮tku swojej kariery czarodzieja.
Kontynuuj膮c kwesti臋 energii magicznej i potencja艂u mag贸w, a tak偶e powoli przechodz膮c do zakl臋膰. Bardzo wiele przy ostatecznym efekcie zakl臋cia zale偶y od ilo艣ci energii mistycznej w艂o偶onej przez maga w rzucenie go.Dajmy na to p-pos艂uguj膮c si臋 kompletnie abstrakcyjnymi liczbami, 偶e mag Daglis rzuca podstawowe zakl臋cie niszcz膮ce(o tym zakl臋ciu wi臋cej napisz臋 dalej, nie ma ono swojej nazwy i w艂a艣ciwie nie zas艂uguje na miano zakl臋cia) wk艂ada w to powiedzmy 1300 j.e.m. (jednostek energii mistycznej), przy tym jego potencja艂, obeznanie z magi膮 i opanowanie zakl臋cia u艣rednione wypadaj膮 na powiedzmy poziom "przeci臋tny" tak wi臋c zu偶ywa on 1300 jem贸w, lecz si艂a zakl臋cia to tak naprawd臋 ledwie 800 jem贸w. Gdzie reszta? Ot贸偶 poniewa偶 Daglis jest, po u艣rednieniu wszystkich czynnik贸w, kt贸re decyduj膮 o sile zakl臋cia przeze艅 rzuconego, magiem zaledwie przeci臋tnym, tak wi臋c swe braki i niedoskona艂o艣ci ukrywa i neutralizuje poprzez zu偶ycie znacznie wi臋kszej ilo艣ci energii. Natomiast mag Pulpaksis zu偶ywaj膮c 900 jem贸w osi膮ga ten sam efekt, bo opanowanie przez niego zakl臋cia, jego talent i obeznanie z magi膮 sprawiaj膮, 偶e zostaje przeze mnie oceniony na maga "bardzo dobrego". Jak wi臋c ju偶 wida膰 dobre opanowanie zakl臋膰 z w艂asnego arsena艂 jest bardzo wa偶ne. A oka偶e si臋 jeszcze wa偶niejsze, kiedy przejd臋 do nast臋pnej kwestii, to znaczy... dodatkowych specjalnych efekt贸w. Tak wi臋c mamy sobie zakl臋cie(to nie do ko艅ca jest zakl臋cie, ale dla uproszczenia i na potrzeby przyk艂adu przyjm臋, 偶e jest to zakl臋cie) pozwalaj膮ce pokonywa膰 niewielkie(kilka/kilkana艣cie metr贸w) przestrzenie w u艂amku sekundy. Tak wi臋c standardowo zakl臋cie to jest jakby b艂yskawicznym przemieszczaniem si臋, kt贸re pozwala najpierw by膰 przy bramie, by w mgnieniu oka sta膰 na schodach. Tak naprawd臋 jednak ma to bardzo du偶e ograniczenia. Nie mo偶na pojawi膰 si臋 w powietrzu, zwyczajnie no way, nie da rady. No to co robi sprytny czaropuszcz, gdy opanowa艂 ten czar w stopniu znakomitym/ostatecznym/ultimate, czy co tam jeszcze chcecie? Ot贸偶 sprawia, 偶e mo偶e pojawia膰 si臋 w powietrzu!
Chyba udowodni艂em, 偶e lepiej dysponowa膰 kilkoma 艣wietnie opanowanymi zakl臋ciami ni偶 dziesi膮tkami takich, o kt贸rych nie mamy bladego poj臋cia?
Dobrze, nast臋pna kwestia: czary.
Zaczn臋 mo偶e od tego "podstawowego czaru niszcz膮cego", o kt贸rym wspomnia艂em wcze艣niej i napisa艂em o nim, 偶e:"w艂a艣ciwie nie zas艂uguje na miano zakl臋cia". Ot贸偶, faktycznie nie bardzo jest to zakl臋cie. De facto polega to na wys艂aniu strumienia w艂asnej energii mistycznej w wybranym kierunku, przy jednoczesnym zmienieniu "bezp艂ciowej" formy tej energii w energi臋 niszcz膮c膮. "Zakl臋cie" to jest ma艂o niebezpieczne i poniewa偶 nie dysponuje dodatkowymi efektami, kt贸re sprawi艂yby, 偶e sta艂oby si臋 nieco bardziej 艣mierciono艣ne, s艂u偶y ono raczej do pojedynk贸w mi臋dzy uczniakami w szko艂ach i do u偶ywania, gdy nie chcemy trwale uszkodzi膰 celu. Dajmy je jednak kolesiowi, kt贸ry ma trzy zakl臋cia przeznaczenia, 艣wietne opanowanie zakl臋cia, dobre zaznajomienie z sztukami tajemnymi i w dodatku du偶o energii mistycznej, a ten niewinny czar staje si臋 narz臋dziem mordu, kt贸rym nasz "kole艣" mo偶e wyci膮膰 w pie艅 spor膮 wiosk臋.
Przejd臋 jednak teraz do tych nieszcz臋snych "poziom贸w", o kt贸rych pisa艂em w poprzednim po艣cie.
Ot贸偶 nie chodzi艂o mi o poziomy w sensie poziom贸w z jakiej艣 gry RPG, czy te偶 Heroes'a. Mia艂em na my艣li raczej trzy sposoby rzucania ich. Teraz wygl膮daj膮 one tak:
1. Pierwszy spos贸b, najprostszy. Polega na wypowiedzeniu kr贸tkiej(lub wr臋cz przeciwnie, zale偶y od zakl臋cia) inkantacji, formowaniu piecz臋ci za pomoc膮 d艂oni i cholera wie jakich jeszcze cud贸w na kiju. Og贸艂em ma艂o wygodne, niepraktyczne i zanim zd膮偶ysz to wszystko zrobi膰 sko艅czysz ze strza艂膮 w oku, albo w.... dobra daruj臋 sobie anatomiczne szczeg贸艂y.
2. Drugi spos贸b, to po prostu rzucenie nazwy zakl臋cia w j臋zyku magii i obserwowanie, jak cel krzyczy, rzucaj膮c si臋 w p艂omieniach. Wygodne, szybkie, ale s膮 dwa problemy. Pierwszy trzeba zna膰 to s艂owo, a samo z siebie ono nie przyjdzie. Drugi problem jest to mniej bezpieczne i precyzyjne ni偶 spos贸b pierwszy.
3. Trzeci spos贸b rzucania zakl臋cia. Zamykasz oczy(wcale nie konieczne, ale tak dla szpanu), my艣lisz, otwierasz oczy i nie widzisz przeciwnika, bo ten zd膮偶y艂 ju偶 implodowa膰, pozostawiaj膮c po sobie klimatyczn膮 i malownicz膮 ka艂u偶e krwi i par臋 grat贸w. Spos贸b niby super i w og贸le munch na ca艂ego, ale tutaj problemy s膮 najwi臋ksze. Co prawda wcale nie trzeba zna膰 jakiego艣 g艂upiego s艂owa w g艂upim j臋zyku wymy艣lonym przez jakiego艣 durnia, (znaczy si臋 autora 艣wiata/ksi膮偶ki, tudzie偶: mnie) ale za to ryzyko "nicsi臋niestania" i implodowania (tudzie偶 inne niefajne sprawy) samego siebie jest o wiele wi臋ksza ni偶 w pozosta艂ych przypadkach.
Dobra, mam nadziej臋, 偶e teraz jest jasne o co chodzi艂o z "poziomami".
Jeszcze ma艂y szczeg贸艂 odno艣nie sposobu trzeciego. Mo偶na w ten spos贸b pr贸bowa膰 rzuci膰 zakl臋cie od razu po jego poznaniu, z tym 偶e... niemal na pewno nic si臋 nie stanie, a w gorszym wypadku co艣 w nas r膮bnie i niekoniecznie da nam to IQ 250, raczej sprawi, 偶e np. b臋dziemy l偶ejsi o 1/3, bo odparuje nam 1/3 cia艂a.
Ok, to tyle. Teraz nast臋pna sprawa.
Teraz to "zakl臋cie", kt贸rego nie chcia艂em nazwa膰 zakl臋ciem(ale i tak to zrobi艂em) s艂u偶膮ce do poruszania si臋. Dobra, wi臋c co to jest i czym si臋 r贸偶ni od zakl臋cia?
Ot贸偶 jest to co艣 co nie korzysta z naszych pok艂ad贸w mistycznej energii, 偶eby dzia艂a膰. Super, nie? No, w艂a艣nie by艂oby zbyt pi臋knie ot贸偶 tego typu "zakl臋cia", kt贸re ja nazywam z braku innego s艂owa "technikami", polegaj膮 na wykorzystywaniu si艂y fizycznej (a niekt贸re, w wypadku, gdy tej jest za ma艂o 偶r膮 si艂y witalne) do dzia艂ania. Tak wi臋c nieszczeg贸lnie op艂aca si臋 u偶ywa膰 czego艣 takiego, je偶eli dobrze tego nie opanujemy. Buch(raz)-Buch(dwa)-Buch(trzy) i j臋zor na wierzchu + omdlenie ze zm臋czenia.
W艂a艣ciwie to powinienem sko艅czy膰 tutaj, bo wyja艣ni艂em wszystko, co zagmatwa艂em tamtym postem, wi臋c by艂oby na tyle. Jednak zdradz臋 pewien pomys艂 z mojej drugiej powie艣ci, kt贸ry zapewne zostanie zastosowany do pierwszej. Tak wi臋c grzechem to chyba nie b臋dzie?
Tak wi臋c czas wyt艂umaczy膰, czym s膮 "aury". W mojej drugiej powie艣ci przyj膮艂em, 偶e ka偶dy :cenzura: przez ca艂y czas wypuszcza z siebie we wszystkich kierunkach strumienie energii duchowej(cholera, nie chcia艂em tego zdradzi膰, ale dobra tam).
Ilo艣膰 wypuszczanej energii jest zale偶na od ilo艣ci energii przez :cenzura: wytwarzanej. Tak wi臋c im silniejszy :cenzura:, tym silniejsz膮 ma aur臋. Pewnie powiecie: "No dobra, ale to tak ma艂o m贸wi. Co to w艂a艣ciwie jest ta aura, po prostu ulatuj膮ca energia? To tak jakby nie dokr臋cili kranu!". Owszem przypomina to niedokr臋cenie kranu. Z tym 偶e dokr臋ci膰 kran jest irytuj膮ce, bo trzeba przez ca艂y czas trzyma膰 na nim r臋k臋, tak wi臋c mo偶na zapomnie膰 o wypoczynku i relaksacji bez uwolnienia aury do normalnego poziomu. Wa偶n膮 spraw膮 jest te偶 "zabarwienie" aury. Zabarwienie aury jest zale偶ne od emocji, jakie targaj膮 :cenzura: i od jego charakteru. Tak wi臋c, gdy aura jest pe艂na 偶膮dzy zabijania, odczujecie strach, a gdy spokoju i dobrych intencji, jako postronni poczujecie si臋 odpr臋偶eni i zrobi wam si臋 lekko na duchu. Ponadto jak ju偶 napisa艂em :cenzura: mog膮 kontrolowa膰 swoje aury, kran mo偶na nie tylko dokr臋ci膰, ale te偶 odkr臋ci膰 zupe艂nie. Jak to si臋 ko艅czy? Wszyscy wok贸艂 :cenzura:, kt贸ry jest w艣ciek艂y, z艂y i chce zabija膰 s膮 naprawd臋 przera偶eni i je偶eli :cenzura: jest silny, nie b臋d膮 mogli nawet chodzi膰, czy te偶 usta膰 na nogach (ale to naprawd臋 musia艂by by膰 silny :cenzura:, bo wymaga艂oby to duuuu偶ych ilo艣ci energii duchowej).
Dobra, do艣膰 o tych aurach, bo ci臋偶ko si臋 pisze, gdy nie chce si臋 nic powiedzie膰, a zarazem co艣 wyt艂umaczy膰!
No, to teraz mo偶ecie si臋 czepia膰

!
Edit: sorki, jedna bzdurka by艂a, kt贸ra ju偶 jest poprawiona. Oczywi艣cie "zakr臋cenie kranu" nie jest trudne, a i przyzwyczai膰 si臋 mo偶na. Po prostu pocz膮tkowo jest to dla :cenzura: do艣膰 irytuj膮ce, bo musz膮 po艣wi臋ca膰 na to uwag臋, ale jak ju偶 si臋 przyzwyczaj膮 nie jest to problemem.