Ostatnia wizyta: Obecny czas: Pi膮, 10 Wrz 2010, 09:50


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 
Autor Wiadomo艣膰
 Temat postu: Ludzka 艢winia
PostWys艂any: Czw, 04 Lut 2010, 20:18 
Mieszkaniec
Awatar u偶ytkownika

Do艂膮czenie: Pon, 29 Gru 2008, 13:33
Posty: 652
Fanfki Icewind Dale II. Macie go czyta膰 i komentowa膰, ok?

To nie m贸g艂 by膰 krzyk cz艂owieka, na Temposa, to nie m贸g艂 by膰 krzyk cz艂owieka! Dlaczego mi si臋 wydaje, 偶e to krzyk mojej siostry? Ludzie tak nie krzycz膮, nawet je艣li鈥
Ona P艁ON臉艁A! P艂on膮ca oliwa skapywa艂a z jej cia艂a razem ze sk贸r膮! Jej sk贸ra topnia艂a! Pi膮tka ma艂ych pokurcz贸w zdziera艂a z niej zbroj臋, zdziera艂a j膮 bosakami, bo k贸艂eczka by艂y stopione, stopione jak jej sk贸ra, bia艂e od gor膮ca! Skoczy艂am w jej stron臋, ale potkn臋艂am si臋 o dwa gobliny, kt贸re uczepi艂y si臋 moich n贸g. Wrzasn臋艂am z w艣ciek艂o艣ci膮, zdzieli艂am pi臋艣ci膮 bli偶szego kurdupla. M贸zg prysn膮艂 mi na twarz.
Potworne wrzaski mojej siostry usta艂y, ale ja nadal je s艂ysza艂am. Dziewczyna upad艂a na 艣nieg. Tu偶 obok mnie. Zobaczy艂am jej twarz i sama zacz臋艂am wrzeszcze膰, coraz g艂o艣niej, zw艂aszcza kiedy goblin wbi艂 zatruty sztylet w przerw臋 w moim pancerzu. Zamachn臋艂am si臋 pi臋艣ci膮, ale ten oble艣ny karypel si臋 uchyli艂. Si臋gn臋艂am po top贸r, ale nie zd膮偶y艂am go wyj膮膰. Co艣 mocno uderzy艂o mnie w bok, tak 偶e polecia艂am, dos艂ownie polecia艂am! Spad艂am w zasp臋, sztylet jeszcze g艂臋biej wbi艂 mi si臋 w brzuch. Z trudem obr贸ci艂am si臋 na plecy. 艢nieg pada艂 mi w oczy.
Poczu艂am straszliwy ci臋偶ar, jakby w贸z drabiniasty wjecha艂 mi na piersi. To stawa艂o si臋 coraz wi臋ksze i ci臋偶sze, zupe艂nie pozbawi艂o mnie oddechu鈥. Zamruga艂am. Nade mn膮 sta艂a ogromna, trzymetrowa bestia鈥 Nie, to co艣 nie sta艂o NADE MN膭, to sta艂o NA MNIE! Temposie, to co艣 nadepn臋艂o na mnie swoim wielkim, cuchn膮cym giczo艂em! Teraz szczerzy艂o czarne z臋biska, powoli wgniataj膮c mnie w ziemi臋. Pociemnia艂o mi przed oczami. Czu艂am, 偶e to koniec, ta bestia mnie zgniecie鈥 Gdybym tylko zdo艂a艂a wyj膮膰 ten pieprzony sztylet, kt贸rym dziabn膮艂 mnie goblin鈥 Wbi艂abym go pod jego 偶贸艂ty pazur, nawet taka wielka gadzina nie znios艂aby takiego b贸lu鈥 Ale sztylet by艂 pod jego stop膮鈥 Jeszcze g艂臋biej wbi艂 mi go we flaki鈥 Zacharcza艂am, splun臋艂am. Chcia艂am na niego, ale krople opad艂y na moj膮 twarz. Przed oczami fruwa艂y mi czarne i czerwone plamki. Ju偶 prawie nie czu艂am b贸lu鈥
Poczu艂am silny zapach siarki, zobaczy艂am b艂ysk, stw贸r zarycza艂 przera藕liwie. W jego plecy ugodzi艂y trzy magiczne pociski. Odwr贸ci艂 si臋, zaszura艂, brutalnie przesuwaj膮c mnie po 艣niegu. Wrzasn臋艂am, a偶 krew polecia艂a mi z ust. Mia艂am po艂amane 偶ebra, jak偶e mog艂oby by膰 inaczej, kiedy wa偶膮ca p贸艂 tony bestia nadepn臋艂a mi na klat臋? Teraz smr贸d zgni艂ych jaj i 艣wist. Kwasowa strza艂a鈥 Kwasowa strza艂a jakiego艣tam? Potw贸r wyda艂 z siebie bli偶ej niezidentyfikowany odg艂os, zlaz艂 ze mnie i ruszy艂 przed siebie. Usiad艂am, czu艂am, jak po brodzie sp艂ywa mi strumie艅 krwi. Pr贸buj膮c odegna膰 mroczki, zacz臋艂am rozgl膮da膰 si臋 za moim bratem, kap艂anem. Zobaczy艂am Authin臋 tn膮c膮 kr贸tkim mieczem otaczaj膮ce j膮 gobliny, wrzeszcza艂a co艣 w j臋zyku drow贸w鈥. Pewnie przekle艅stwa, w ko艅cu nawet ja, c贸rka orka, nie umia艂am kl膮膰 tak jak ona鈥 Alystin nadal rzuca艂 zakl臋cia na tego olbrzyma鈥 Garreth gra艂 na flecie szybk膮, elektryzuj膮c膮 melodi臋, kt贸ra tym razem nie doda艂a mi si艂, raczej mnie zdenerwowa艂a. Powinien wzi膮膰 miecz albo rzuci膰 jakie艣 zakl臋cie!
Wreszcie zobaczy艂am mojego brata. Obskoczy艂y go jakie艣 pokurcze, wi臋ksze od goblina, ale mniejsze od elfa, kr臋p臋 i ow艂osione. Kap艂an mia艂 sk贸r臋 zdart膮 z po艂owy g艂owy鈥. Podnios艂am si臋 z trudem, id膮c zygzakiem przez czerwony od krwi 艣nieg wreszcie zdj臋艂am z plec贸w sw贸j ogromny top贸r. Kiedy ma艂e, w艂ochate grubasy znalaz艂y si臋 w moim zasi臋gu, unios艂am go i鈥 Nie, nie uderzy艂am, pozwoli艂am, 偶eby opad艂 na plecy jednego z nich. Zakwicza艂 jak 艣winia, odwr贸ci艂 si臋 i smagn膮艂 mnie szponami w twarz. Wrzasn臋艂am, bardziej ze zdziwienia ni偶 z b贸lu i zacz臋艂am uderza膰 na o艣lep, raz za razem, a偶 stw贸r le偶a艂 rozpa膰kany na 艣niegu. To by艂 borsuko艂ak, taki sam, jakiego spotkali艣my na prze艂臋czy, tylko teraz by艂o ich z pi臋膰, i towarzyszy艂y im nie szczuro艂aki, tylko olbrzymy鈥
- Zostaw mnie! 鈥 wrzasn膮艂 kap艂an. 鈥 Poradz臋 sobie z nimi! Id藕 na orklina!
Temposie, czy to jest orklin? Taki sam orklin jak ten, kt贸rym straszy艂a mnie moja orkowa nia艅ka, kiedy jeszcze pi艂am mleko ze 艣wi艅skiego p臋cherza? Tak m贸wi艂a: 鈥濲e艣li jaki艣 orklin zobaczy, 偶e nie jesz zupki z goblina, to sam j膮 zje, a potem zje twoj膮 w膮tr贸bci臋 i twoje jelitka".
Zygzakiem pop臋dzi艂am w stron臋 orklina. Uderzy艂am go toporem, wk艂adaj膮c w to ca艂膮 si艂臋, jaka mi pozosta艂a. Trafi艂am w 艂opatk臋, kt贸ra p臋k艂a z trzaskiem. Potw贸r zarycza艂 dziko, przera藕liwie, i upad艂 do przodu. Wskoczy艂am mu na plecy, on charcza艂 g艂ucho, ale 偶y艂, zaraz pewnie si臋 podniesie鈥. Nie mia艂am si艂y wi臋cej macha膰 toporem, musia艂am dobi膰 go jako艣 inaczej. Wyj臋艂am sztylet z przerwy w swoim pancerzu, w pe艂ni 艣wiadoma, 偶e b臋dzie to ostatnia bestia, jak膮 ubij臋. Krew pola艂a si臋 na 艣nieg i na orklina.
Us艂ysza艂am dra偶ni膮cy skrzekot. Z oddali nadlecia艂y harpie, dwie z nich od razu podlecia艂y do Garretha, kt贸ry nadal, nie艣wiadomy niczego, gra艂 na flecie. Zorientowa艂 si臋 dopiero kiedy jedna z nich wbi艂a mu pazury w barki, ale wtedy by艂o ju偶 za p贸藕no. Jej towarzyszka oderwa艂a mu g艂ow臋 i rzuci艂a j膮 daleko, w nurt rzeki Sheingarn. Cia艂o ch艂opca bezw艂adnie opad艂o na ziemi臋. Oderwana g艂owa przelecia艂a tu偶 obok stoj膮cej na mo艣cie Authiny, rozpraszaj膮c j膮 na moment. Ta kr贸tka chwila nieuwagi wystarczy艂a, 偶eby goblin wbi艂 jej sztylet w brzuch, przebiwszy sk贸rzany pancerz. Drowka wrzasn臋艂a z b贸lu, stw贸r przekr臋ci艂 bro艅, ona cofn臋艂a si臋, opar艂a si臋 plecami o barierk臋鈥
Orklin pode mn膮 zacz膮艂 si臋 porusza膰, a ja os艂ab艂am ju偶 z up艂ywu krwi. Upad艂am na kolana, spojrza艂am na sztylet, zacisn臋艂am z臋by i wbi艂am go w kark bestii. Stw贸r zacharcza艂, zarzuci艂 ohydnym 艂bem i znieruchomia艂. Wyj臋艂am ten nieszcz臋sny sztylet z jego martwego cia艂a, ale zaraz go odrzuci艂am. Po co mi on? Zaraz i tak umr臋. U艣miechn臋艂am si臋 do siebie. To b臋dzie dobra 艣mier膰. Jednak u艣miech spe艂z艂 mi z twarzy, kiedy us艂ysza艂am cichy j臋k:
- Ilharess鈥
Spojrza艂am w d贸艂 i z przera偶eniem zda艂am sobie spraw臋, 偶e upadaj膮cy orklin przygni贸t艂 swoim cielskiem Alystina.
- Ilharess鈥 - j臋kn膮艂 drow. 鈥 Ulecz mnie鈥 B艂agam鈥
Zawsze zwraca艂 si臋 do mnie per 鈥瀒lharess", s艂owo to oznacza艂o w j臋zyku mrocznych elf贸w kobiet臋 stoj膮c膮 na czele rodziny. Na pewno nie czu艂am si臋 lepsza czy wa偶niejsza od mojego rodze艅stwa, ale na pewno im przewodzi艂am i to mog艂o go zmyli膰. Nie, 偶eby mi to przeszkadza艂o, co to, to nie, przeciwnie, schlebia艂o mi. Alystin by艂 jedyn膮 osob膮, kt贸ra zwraca艂a si臋 do mnie z tak ogromnym szacunkiem.
Pierwsz膮 moj膮 my艣l膮 by艂o zej艣cie z trupa i wyci膮gni臋cie spod niego maga, ale kiedy tylko si臋 poruszy艂am, od razu upad艂am, tak 偶e moja twarz znalaz艂a si臋 tu偶 nad twarz膮 drowa.
- Ilharess鈥 - wymamrota艂 Alystin, wyra藕nie speszony. 鈥 Jalil鈥 Jeste艣 ranna?
- Umieraj膮ca 鈥 poprawi艂am go, u艣miechaj膮c si臋 s艂abo.
- Nie mo偶esz by膰鈥 - j臋kn膮艂. On te偶 umiera艂, niemal widzia艂am uciekaj膮ce z niego 偶ycie. Jego oczy by艂y zamglone i nieobecne.
- Spokojnie 鈥 wymamrota艂am. Wspar艂am si臋 r臋kami, opieraj膮c d艂onie na ziemi tu偶 obok niego. Chcia艂am poda膰 mu mikstur臋 lecznicz膮, nie po to, 偶eby mu pom贸c, bo do tego najpierw musia艂abym wyci膮gn膮膰 go spod tego przekl臋tego trupa. Chcia艂am, 偶eby umar艂 spokojny, maj膮c poczucie, 偶e kto艣 si臋 o niego troszczy, ale nagle zda艂am sobie spraw臋, 偶e i tak nie mam 偶adnej pieprzonej mikstury leczniczej, bo wszystkie zu偶y艂am na d艂ugo przed dotarciem do tego pieprzonego brodu! Upad艂am z powrotem na cia艂o orklina, krew z moich ust kapa艂a na twarz Alystina. On z trudem uni贸s艂 praw膮 r臋k臋 i obtar艂 czerwon膮 ciecz sp艂ywaj膮c膮 mi po brodzie. Poczu艂am, jak 艂zy nap艂ywaj膮 mi do oczu, po raz pierwszy od kiedy sko艅czy艂am pi臋膰 lat. Konaj膮cy drow tym jednym ruchem okaza艂 mi wi臋cej czu艂o艣ci ni偶 wszyscy razem wzi臋ci ludzie, jakich spotka艂am przez ca艂e 偶ycie鈥
- Usstan ssinssrigg dos, ilharess 鈥 wyszepta艂. I umar艂.
Szkoda, 偶e nigdy nie pozna艂am j臋zyka drow贸w na tyle dobrze, 偶eby zrozumie膰, co on powiedzia艂... Czu艂am, jak zamarzaj膮 艂zy na moich policzkach i mieszanina krwi i 艣liny na moim podbr贸dku. Powoli odwr贸ci艂am g艂ow臋, akurat 偶eby zobaczy膰, jak borsuko艂aki dziel膮 si臋 mi臋sem mojego brata... Authiny nigdzie nie widzia艂am, tylko鈥 Tak, rzeka nios艂a jaki艣 czarno-bia艂y obiekt, teraz przypominaj膮cy szmat臋鈥 Gobliny wrzeszcz膮鈥 艢mier膰 ludzkiej 艣wini! Wszystko jest zamazane i szare鈥 Zimno, tak zimno鈥 Temposie, prosz臋, zabierz mnie gdzie艣, gdzie jest ciep艂o鈥 Mo偶e by膰 nawet Odch艂a艅 albo Dziewi臋c Piekie艂, byle daleko od tego mrozu鈥
***
Rudow艂osa przedstawicielka p艂ci niewie艣ciej nie mia艂a najmniejszego poj臋cia o wewn臋trznych rozterkach swoich bohater贸w i stwierdzi艂a, 偶e zwyczajnie i po prostu nie chce jej si臋 wczytywa膰 gry po raz enty. Wy艂膮czy艂a wi臋c Icewind Dale II i postanowi艂a pogra膰 sobie w Baldura. Tam wprawdzie nie by艂o jej drowa z pi臋knym g艂osem, ale Solaufein te偶 jest niez艂y, prawda?
I tym smutnym sposobem Dolina Lodowatego Wichru nie zosta艂a uratowana!

_________________
"Martwe drzewo nie oddycha ju偶 dla nas
Po prostu si臋 przewraca zupe艂nie bez krzyku
I wszystkim si臋 wydaje 偶e nie ma problemu
Bo nie skar偶y si臋 i umiera po cichu"
Dezerter


G贸ra
Offline Profil  
 
Wy艣wietl posty z poprzednich:  Sortuj wed艂ug  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

U偶ytkownicy przegl膮daj膮cy to forum: Google [Bot] oraz 1 go艣膰


Nie mo偶esz zak艂ada膰 nowych temat贸w na tym forum
Nie mo偶esz odpowiada膰 w tematach na tym forum
Nie mo偶esz edytowa膰 swoich post贸w na tym forum
Nie mo偶esz usuwa膰 swoich post贸w na tym forum
Nie mo偶esz dodawa膰 za艂膮cznik贸w na tym forum

Szukaj:
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group